Moje codzienne zycia kawalki...
sobota, 03 kwietnia 2010
Wielkanocnie

Zycze Wam Wszystkim: Dalekim i Bliskim, a takze sobie samej - Blogoslawienstwa Bozego na ten weekend i na cale zycie!

Szczesc Boze!

wtorek, 06 marca 2007
Modlitwa na dobranoc

"Każde moje pragnienie jest znane Tobie, o Panie, nie ldziom, którzy nie mogą widzieć sercem, lecz Tobie...
Spraw, aby moje pragnienie było zawsze przed Tobą, a Ty, o Ojcze, który widzisz w skrytości, wysłuchujesz je.
Moje pragnienie jest moją modlitwą; jeśli pragnienie trwa, trwa i modlitwa...
Może bez przerwy zginamy kolana, upadamy na twarze, lub wznosimy ręce by wypełnić nakaz: módlcie sie nieustannie?...
Daj mi zrozumieć Panie, że istnieje inna modlitwa wewnętrzna, która nie zna przerwy:pragnienie...
Spraw, abym nigdy nie przestał pragnąć, abym nie ustał nigdy modlić się... Przed Tobą jest każde moje pragnienie.
A jeśli przed Toba jest pragnienie, czyż nie bedzie przed Tobą także moje westchnienie? Jak mogłoby ono nie być,
skoro westchnienie jest głosem pragnienia? ...Jeśli w sercu żyje pragnienie, żyje również westchnienie; nie zawsze dociera ono do uszu ludzi, lecz nigdy o Boże nie pozostaje daleko od Twoich uszu."


/Św.Augustyn/

poniedziałek, 26 lutego 2007
Never alone (ang)

Przyszlo mail'em:

"Do you know the legend of the Cherokee Indian youth's rite of passage?
His dad takes him into the forest..blindfolded...and leaves him....alone.
He is required to sit on a stump the whole night...and not take off the blindfold until the ray of sun shines through it. He is all by himself. He cannot cry out for help to anyone. Once he survives the night..he is a MAN.

He cannot tell the other boys of this experience. Each lad must come into his own manhood.
The boy was terrified... could hear all kinds of noise... Beasts were all around him. Maybe even some human would hurt him. The wind blew the grass and earth... And it shook his stump. But he sat stoically, never removing the blindfold.
It would be the only way he could be a man.
Finally, after a horrific night... the sun appeared and he removed his blindfold. It was then that he saw his father... sitting on the stump next to him... at watch... the entire night.
We are never alone. Even when we do not know it, our Father is protecting us... He is sitting on the stump beside us. All we have to do is reach out to Him."

środa, 20 grudnia 2006
New Rules (ang)

Przyszlo e-mail'em. Formatting zrobiony przez autora - Bill'a S.:

RULES for 2007

1. Wake U! Decide to have a good day. "Today is the day the Lord hath made; let us rejoice and be glad in it"  Psalms 118:24

2. Dress Up! The best way to dress up is to put on a smile. A smile is an inexpensive way to improve your looks. "The Lord does not look at the things man looks at. Man looks at outward appearance; but the Lord looks at the heart." I Samuel 16:7

3. Shut Up! Say nice things and learn to listen. God gave us two ears and one mouth, so He must have meant for us to do twice as much listening as talking. "He who guards his lips guards his soul." Proverbs 13:3

4. Stand Up! 
For what you believe in. Stand for something or you will fall for anything... "Let us not be weary in doing good; for at the proper time, we will reap a harvest if we do not give up. Therefore, as we have opportunity, let us do good..." Galatians 6:9-10

5. Look Up! ...To the Lord. "I can do everything through Christ who strengthens me." Philippians 4:13

6. Reach Up!
...For something higher. "Trust in the Lord with all your heart, and lean not unto your own understanding. In all your ways, acknowledge Him, And He will direct your path." Proverbs 3:5-6

7. Lift Up! ...Your Prayers. "Do not worry about anything; Instead PRAY ABOUT EVERYTHING." Philippians 4:6

   
niedziela, 23 kwietnia 2006
Algorytm na grzeszne watpliwosci

Zaczerpniete w Forum Katolika, z watku rozwazajacego temat: "czy to grzech...?" - tj. ktos zapytal, czy cos tam jest grzechem, i oto odpowiedz:

"...Wobec tego "powtarzam z uporem muła" następujący algorytym:
1. Krok pierwszy: zapytać się własnego sumienia
1a. Jeśli uzyskamy satysfakcjonującą odpowiedź - wyjdź z programu
1b. Jeśli brak satysfakcjonującej odpowiedzi - wykonaj krok drugi.
2. Krok drugi - Udaj się do konfesjonału i zadaj to pytanie.

Krok 2 należy powtarzać aż do skutku opisanego w 1a.

Praw autorskich do wyżej wymienionego algorytmu sobie nie roszczę, można powielać bez obawy o naruszenie praw autorskich.
Powodzenia!
Verba Docent"

Spodobalo mi sie, wiec skopiowalam na pamiatke. :)

środa, 11 stycznia 2006
Boze Narodzenie inaczej
"To była "ta" noc, cicha i święta. To był ten dzień, który zaczyna się pierwszą gwiazdką na niebie, kiedy każdy zasiada do stołu z Biblią w ręku. Gdziekolwiek byłeś w tamtą noc, samotny, czy z bliskimi, smutny czy radosny, młody czy już zmęczony; ja w tamtą noc chodziłem po brazylijskiej faveli - dzielnicy biedy i ciemności, za murami wielkiego miasta Salvador da Bahia.
 
Ta noc na faveli wcale nie była cicha, ani święta. Wręcz przeciwnie. Po pasterce odprawionej z ok.150 osobami, która zaczęła się o godz. 22.00, bo później nie da się wrócić do domów, ja wyszedłem na kręte i ciemne ścieżki Saramandai... Już w czasie Mszy nie dało się wytrzymać mocy muzyki płynącej od sąsiadów. Nie były to kolędy, ale typowa muzyka karnawału - "pagode". Większość przejść między barakami faveli ( nie ma tu praktycznie drogi, jedynie półmetrowe przejścia między zbitymi ze sobą domami i barakami ) była pełna pijanych ludzi. Po wejściu między baraki, przede mną stanęło kilku tańczących meżczyzn, z "kaszasą " ( wódką z trzciny cukrowej ) w ręce. Wyginali swoje półnagie, spocone ciała w rytm muzyki, wyraźnie popisując się przede mną. Przeszedłem z lekkim uśmiechem na ustach. Kobiety coś gotowały na ognisku obok baraków. Boże Narodzenie na faveli...
 
Z ciemności wybiegły dzieciaki. Dwoje mnie poznało. Wzięły mnie za ręce i poprowadziły po swoim świecie... Za zakrętem zatrzymaliśmy się. Przy wejściu do zaułka stał policjant z "tropas de choque", w chełmie, uniformie i z wielkim karabinem w rękach ... Był tak podobny do żołnierzy amerykańskich w Iraku, ale przecież tu na Saramandaia nie ma wojny. Byliśmy przy wejściu do "boca de fumo", czyli miejsca rozprowadzania narkotyków. Policja raczej tu nie przychodzi, no i jeszcze w Boże Narodzenie, chyba, że nie dostali swojej "doli" od bandytów handlujących narkotykami. Jeden z maluchów podszedł do policjanta i z zainteresowaniem zaczął oglądać karabin. Nawet zaglądnął do lufy, wycelowanej w ziemię... Cały czas dzieciak miał swój niewinny uśmiech i ciekawość. Policjant nie drgnął, ale jego oczy biegały wokoło obserwując wszystko, z wyraźnym lękiem na twarzy... To przecież on miał karabin. Dziwny ten świat. Policjant od "zabijania" i niewinne dziecko w samych szortach... Boże Narodzenie na faveli...
 
Poszliśmy dalej. Dzieciaki skakały jak "pinpongi", krzycząc jedno przez drugie i coś mi opowiadając, a co już nie bardzo rozumiałem. Na naszej ścieżce dwie murzynki mieszały w wielkim garze, feijoadę - typową tutejszą potrawę z fasoli. Chciałem zrobić im zdjęcie. Sięgnąłem po aparat i... zobaczyłem w tym samym momencie, mężczyznę wyłaniającego się zza baraku. Na twarzy miał wyraźną złość... Po nim wyszło jeszcze dwóch murzynów... Trochę się wystraszyłem. Mogę im dać aparat, ale jeśli chcą więcej... Nie mam nic. Dzieciaki zrozumiały sytuację dość szybko i zamilkły na moment. Jeden z nich, może 5-letni ( nie znam jego imienia), objął moją nogę na wysokości kolana, (gdzie mi sięgał ) i zaczął krzyczeć: "Padre, padre..." czyli "ksiądz, ksiądz...". Inne dzieci zaczęły naśladować go. Mężczyzna zatrzymał się metr przede mną i patrząc na dzieciaka zapytał: "Co znaczy padre?". Dzieci jedno przez drugie zaczęły tłumaczyć, że ten co kupuje im jedzenie, prezenty, ten z kościoła... Murzyn popatrzył na mnie z dozą litości... i odszedł. Mój Boże. Pięcioletnie dziecko, uratowało mnie, może nawet uratowało moje życie..., a ja myślałem, że sam dam sobie rady, a ja myślałem, że moja siła, intelekt... Bóg posłał dziecko. Boże Narodzenie na faveli...
 
Weszliśmy do baraku, gdzie mieszka niewidoma kobieta, wraz ze swoją rodziną. W kącie, miała korytko i wydzielony starymi deskami rewir. "Żeby nie wychodziła i nie zrobiła sobie krzywdy"- dodała jej siostra, widząc moje politowanie. A niewidoma ucieszona prezentem, cały czas się uśmiechała, dodając - "Pan Jesus do mnie przyszedł". Ktoś z rodziny cały czas poprawiał ją: "To ksiądz, a nie Pan Jezus, głupia..." A ona wiedziała swoje siedząc w swoim barłogu, podobnym do stajni... betlejemskiej. Ze swoim uśmiechem na twarzy ciągle powtarzała: "Pan Jesus przyszedł do mnie..." A ja zacząłem mieć coraz więcej wątpiwości - czy ona jest niewidoma, czy my jesteśmy ślepi? Z sąsiedniego baraku przybiegł malec, cały nagusieńki... Dwa dni wcześniej dostał, od nas majtusie i wielką, niebieską piłkę. Zapytałem go gdzie ma prezenty, które dostał i dlaczego nie chodzi w majtusiach. Nic nie odpowiedział, tylko szybko pobiegł do swego baraku. Po chwili wrócił z prezentami w rękach... Oczy dzieciaka takie szczęśliwe. Nowe majtusie, jak i piłka, to coś jak skarby z innego świata. Trzeba je schować, przed złodziejami..., a malec biega w środku tej szczególnej nocy, nagusieńki... Boże Narodzenie na faveli...
 
Szkoda, że tego nie widzicie. Nikt tego nie widzi, nawet ci co tu mieszkają. Są tak ślepi, oszołomieni, bez światła i nadziei, w swoim getcie za murem wielkiego miasta.To nie sztuczna "szopka", lecz prawdziwe Betlejem. Prawie wszyscy (ok.20 tys.) mieszkańcy mojej faveli w tę noc świętowali, ale co? Nie wiedzą. Większość ochrzczonych mieszkańców favel, nie wie dlaczego świętuje... Coś słyszało o Jezusie, ale nie wiele wiedzą o co chodzi. Nazwa Bożego Narodzenia po portugalsku to tylko "Natal" czyli narodzenie, ale czyje? Alkohol, sex, taniec, narkotyki... Boże Narodzenie na faveli. Pamiętam, jak jeden z księży w Dębicy, mówił mi, że w Ameryce Południowej nie ma misji, bo wszyscy są chrześcijanami... Oni też tak mówią... Wracałem samotnie do swojego domu, przez "mrowisko" faveli... Była już druga po północy. Mija noc, mija kolejny rok i kilka pytań pozostaje. Warto dziś pomyśleć. Na tyle pytań nie ma odpowiedzi...
 
Co mnie najbardziej boli? - SŁOWA... tych, co mówią o wierze, a już nie wierzą. Słowa tych, co mówią o innych, a nie wiedzą, że mówią o sobie. Słowa, które burzą,niszczą i straszą. Słowa "ja wiem lepiej", kiedy lepiej zamilczeć... SŁOWA zamiast gestu.
Czego się najbardziej boję? - PODZIWU, który mówi, że jestem lepszy od innych. Podziwu, który robi ze mnie gwiazdkę i chciałby mnie umieścić na szczycie sztucznej choinki... Podziwu, który zabiera mi ciszę i te chwile patrzenia na dzieci...
Co mnie zaskoczyło w tym roku? - WILSON. Piecioletni dzieciak, który żyje na śmieciach i nigdy nie dostał nic, nawet na jedzenie musiał zapracować... Kiedy dałem mu po raz pierwszy nowy samochodzik - zabawkę, zapytał mnie, czy może mi go dać ... Zaskoczony dodałem: "Dlaczego?". "Żebyś zawsze był szczęśliwy"- odpowiedział z wyraźną radością w oczach.
Czego żałuję? - CZASU, który straciłem na tyle kazań, nauk i mądrości. Czasu, którego zabrakło, by pobawić się z dziećmi...
Czego sobie życzę? - BYĆ zielonym drzewem w lesie, które nawet w zimie raduje zielenią nadziei. A kiedy już padnie wielki pień życia, aby choć jeden przechodzień zatrzymał się, usiadł i pomyślał - "Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Panu".
 
Rok temu wielka fala zabiła setki tysięcy ludzi, ale inna fala dobra przebiegła ziemię, dzieląc się miłością. "Im więcej zła, tym więcej łaski miłości". Świat nie jest stracony. Świat nie jest zły. To my tworzymy ten świat w Polsce, Brazylii, USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Australii, Hiszpanii etc. Jutro wstanie nowy dzień. Dzień jak codzień, ale może to będzie nowy dzień dobra. Zobacz ilu czeka na ciebie. Nie na prezenty, na ciebie. Nie mów tyle, podziel się nadzieją swą. Zatrzymaj się,uśmiechnij, posłuchaj... Podaj swoją dłoń, połóż ją na głowie dziecka... Kiedy nie masz już czasu na nic, zostaw wszystko w rękach Boga i... miej czas... Jeśli fala "zła" otacza cię ze swą ciemością, zawołaj innych i "buduj brzeg" miłości. Nie potrzeba , aż tu do Brazylii. Popatrz wokół, sąsiedzi, parafia, praca, ulica ... tylu walczy z "falami" i nie ma "brzegu". Jak mówi piosenka "Pokonamy fale, jeśli każdy z nas zbuduje brzeg, z miłości swej. Pokonamy falę jeśli każdy z nas doda swój kamień, z miłości swej". Tyle cichych kamieni dobra broni nas przed falami... Za to dobro ukryte przed światem, jak Nowonarodzony Jesus w stajence betlejemskiej, dziękujmy Bogu i ludziom.
 
Za te dni i noce, pełne słońca i deszczu... Za to, że tyle światła w moim życiu, tyle serc, tyle nadziei... Za ten świat, który ma tyle światów... Za tyle życia w nas, wbrew śmierci ... Za tyle szczęścia w nieszczęściu... Za tylu bliskich, będących daleko i tych blisko, co boją się zbliżyć... Za samotność wśród tłumów i tyle przyjaznych rąk "na pustyni"... Za wzruszenie i słabą pamięć "bolesnych słów"... I ZA TO, ŻE WIERZĘ W CIEBIE BOŻE, ŻE NIE WSTYDZĘ SIĘ KOCHAĆ, ŻE WIERZĘ W DOBRO CZŁOWIEKA, I ŻE TYLE PIĘKNYCH DNI PRZED NAMI...
DZIEKUJĘ CI BOŻE."
 
z faveli Saramandaia, SALVADOR DA BAHIA, BRASIL
ks. Mariusz Berko
 
zapraszam do galerii zdjęć www.favela.republika.pl
mariusz@uol.com.br
Tekst wziety z www.katolik.pl
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>