Moje codzienne zycia kawalki...
wtorek, 08 stycznia 2013
Czyściec po angielsku

Rozmawiamy z MMZ na jakiś tam temat. Słowa padają szybko, bo dyskusja jest pogodna, ale bardzo żywa. W pewnym momencie MMZ stwierdza: "Well, if you die, you will go up to heaven. Or down to hell. (I dodaje po sekundzie zastanowienia:) Or, you may end up in puberty..."

LOL.

Tak Synku.... Puberty. :D

00:40, mjones2233 , Na wesolo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 stycznia 2012
Rachunek sumienia po polsku

MMZ mówi po polsku bardzo dobrze - choć z angielskim akcentem. Ma bogate słownictwo, bo dużo zawsze czytaliśmy po polsku, a teraz jeszcze z polską telewizją dostęp do języka matki ma na codzień.

Dzisiaj wieczorem usiedliśmy pooglądać jeden z prezentów przywiezionych przez Bożonarodzeniowych Gości - modlitewnik po polsku. Jakoś tak nam się dotarło do rachunku sumienia i zaczeliśmy go sobie czytać jako przykład takiego rachunku... Ja czytałam, a potem tłumaczyliśmy sobie to na angielski, a MMZ nawet tu i ówdzie komentował/odpowiadał na poszczególne pytania. Gdy dotarliśmy do kolejnego przykazania padło hasło o obmawianiu, o plotkach. MMZ mnie pyta, co to plotki. Mówię więc, że "gossip" i przeczytałam pytanie ponownie. MMZ natychmiast odpowiedział, coś w rodzaju, że: "no, I do not gossip...  Nie mówię za plecami innych - chyba, że ktoś słucha...".

Jak się zorientował co wyszło z tego Jego wyznania to mało nie padliśmy ze śmiechu.

00:10, mjones2233 , Na wesolo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 września 2011
Paczka do Polski

Siostrzyczka napisała u siebie na blogu, że szuka takiego-a-takiego siedzenie samochodowego dla swojego starszego Dziecka. Tak się akurat złożyło, że moje Dziecko wyrosło właśnie z takiego-a-takiego to siedziska. Wobec czego z radością zaoferowałam, że wyślę, bo po co ma się marnować?

Niejeden już raz wysyłałam przesyłki do Polski, a teraz miało być jeszcze łatwiej, bo są firmy polskie - przesyłki więc tanie i wg opisu szybkie (odbiór z domu nadającego, z dowiezieniem do domu adresata).

Otóż wcale tak łatwo nie jest! Oto historia z tym związana:

Najpierw na oko obejrzałam świeżo z samochodu wyciągnięte przez Syna siedzenie. On miał je odświeżyć, ja zaś udałam sie na poszukiwanie odpowiedniego pudła. Udało mi się zdobyć takie jedno dosyć spore, ale już na miejscu okazało się, że za małe.

Pojechaliśmy razem do miejscowego sklepu. Pudeł brak. Udaliśmy się zatem do pobliskiego miasteczka - pudeł również brak (duże sklepy wyładowywują towar o określonych godzinach, i natychmiast pudła rozcinają celem złożenia na zgrabny stosik do wywiezienia. Ale, przyuważywszy jedno takie naprawdę duże uprosiliśmy jego zabranie. W domu okazało się, że zabrakło kilku centymetrów... Wzięłąm pod uwagę rozcięcie jednego boku i zrobienie przesyłki nieformatowej, ale wyczytałam z opisu o usługach przesyłkowych, że pudło musi być w bardzo dobrym stanie - najlepiej nowe.

Na drugi dzień udaliśmy się z nadzieją do pobliskiego centrum ogrodniczego. Też nic z tego. Po powrocie do domu wymierzyłam siedzenie dokładnie (dodając kilka centymetrów dla pewności nawet), i pojechaliśmy do dużego miasta na polowanie. Odwiedziliśmy wiele miejsc, ale nigdzie aż tak dużego pudła (70x50x50cm) nie mogliśmy znaleźć. W desperacji wjechałam na osiedle przemysłowe i tam trafiłam na... fabrykę pudeł kartonowych! Szczęśliwa popedziłam do recepcji błagać o sprzedaż jednego... Niestety, recepcja była bez obsługi i trochę to trwało, nim kogoś udało mi się złapać. Okazało się jednak, że fabryka ta robi pudła na zamówienie (zwykle w dużych ilościach) i mimo dobrych chęci akurat takiego jakie mi jest potrzebnie nie ma. Ale dali mi kontakt do innej fabryki, przy której jest sklep sprzedaży detalicznej... Ucieszyłam się i zadzwoniłam do tej drugiej fabryki (była po drugiej stronie miasta, a akurat godzina szczytu, i to w piątek przed dłuuuugim weekend'em). Okazało się, że niestety sklep już zamknięty do wtorku... W desperacji, w drodze powrotnej, zatrzymałam się przy cash&carry - prosząc o duże pudło. Uczynny pracownik poleciał w głąb magazynu, po czym wrócił z pudełkiem niewiele większym od pudełka na buty.... Ręce mi opadły i postanowiłam czekać do wtorku.

We wtorek przejechawszy całe miasto znalazłam po pewnym czasie ów sklep. Wystałam się w kolejce, bo akurat była. Wreszcie wyłuszczyłam o co mi chodzi. Pan zaproponował pudełko nieco mniejsze (bok, który miał mieć 50cm wg sprzedawcy był długości 46cm). Nie pamiętałam ile dodałam na zapas przy mierzeniu, ale nie chciałam ryzykować, więc poprosiłam o pudło o rozmiar większe. Pan mi pudło sprzedał, i gdy je zobaczyłam to zmartwiłam się, czy do samochodu wejdzie (było rozłożone i jego "skrzydełka" dna i wieka sprawiały, że wymiarowo było jeszcze potężniejsze niż się spodziewałam. Jednak byliśmy akurat Maciejem, więc po złożeniu tylnych siedzeń pudło weszło do bagażnika.

W domu nareszcie je złożyłam i okazało się, że MMZ z łatwością CAŁY się w nim kryje! Samochodowe siedzenie całkiem w nim ginęło - weszło by takich pewnie z sześć! Zastanawiałam się, czym to wypełnię, ale gdy spróbowałam zamówić transport to okazało się, że nic z tego: firmy polskie biorą tylko przesyłki poniżej 300cm (sumując razem długość najdłuższego brzegu raz, a dwóch krótszych liczonych po dwa razy). Za ponad 300cm chcą ponad 300GBP (z uwagi na to, że muszą taką pakę kłaść na palety). Odpadało. Mi mina zrzedła, ale MMZ się ucieszył i wziąl sobie pudło do zabawy.

W kolejny dzień znów udałam się do fabryki ze sklepem. Tym razem bez Macieja, i z determinacją, by kupić polecane mi przez pana sprzedawcę pudło o wymiarach 46x46x76 (chyba). Odstałam swoje, wróciliśmy. Okazało się, że siedzenie wchodzi! HURRA! Zapakowałam wszystko co do wysyłki miałam i okazało się, że jeszcze trochę miejsca w paczce jest. Postanowiłam na drugi dzień dokupić wszystko, co mogło się przydać, a jednocześnie wypełnić miejsce.

Dokupiłam kilka rzeczy, dopakowałam, i wtedy w opisie instrukcji przygotowania do wysyłki okazało się, że rzeczy muszą być w specjalny sposób pakowane. Postanowiłam przepakować, ale doczytałam jeszcze, że muszę podać dokładną wagę paczki. Napisałam e-mail'a z zapytaniem co robić jeśli paczki nie mam jak zważyć. Czekałam dwa dni na odpowiedź, po czym zadzwoniłam do nich sama (w międzyczasie wyszukując kolejne dwie firmy, ale i zgadując, że one wszystkie pracują dla jednego i tego samego przewoźnika). Okazało się, że wagę trzeba: a) podać do do progu - czy poniżej 20kg, czy też 30kg. Jeśli się pomylę na ich niekorzyść, to trzeba będzie dopłacać i jest to ponoć procedura skomplikowana i wydłużająca wysyłkę. Jeśli będzie ponad 30kg to dadzą albo na paletę (trzeba będzie sporo dopłacić - patrz powyżej), albo zwrócą mi ją na mój koszt. :/ Inna możliwością było pakę zważyć. Zdecydowałam się kupić wagę (uczyniwszy już tyle kroków jakbym mogłą teraz się wycofać?)...

Po wagę musiałam znów jechać do dużego miasta (prawie pół godziny jazdy), więc nie mogłam tego zrobić natychmiast. Nie chcąc dużo wydawać na wagę kupiłam taką w miarę mało i w domu musiałam się nakombinować jak tu zważyć tak, by było dobrze i aby wielka paka nie zakryła czytnika.. Z pomocą MMZ udało się, ale wieczorem całkiem przypadkiem okazało się, że waga na dywanie źle mierzy. Trzeba było przejść na beton, a tutaj znów ciasno - i jak tu się z pudłem zmieścić?

Następnie przeszłam do zamawiania odbioru paczki. I tutaj okazało się, że muszę to zrobić w odpowiednich godzinach, i od tych godzin zależy kiedy i o której paczka zostanie odebrana. Jako, że nie ma mnie w domu przez część dnia, to trudno się umówić. Przekazała bym paczkę T. by wysłał za mnie, ale on mieszka miles away. I tak to Siostro moja paka czeka na swoją wielką podróż. Zapakowana, okupiona długim czasem przygotowań. Mam nadzieję, że w tym tygodniu wreszcie pojedzie... Przepraszam, że to tak dłuuugo trwa, ale nie spodziewałam się, że to będzie aż tak skomplikowane! ;)

01:29, mjones2233 , Na wesolo
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 13 grudnia 2010
Idę na plażę

Daria zarekomendowała na Facebook'u. Wklejam ku pamięci - IDĘ NA PLAŻĘ:

 

 

23:24, mjones2233 , Na wesolo
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 listopada 2010
Czekając na MMZ

Wczoraj czekałam na MMZ. Wychodzą dzieci ze szkoły (mojego jeszcze nie widać) i nagle słyszę nad głową (nad, bo szkoła jest na górce i rodzic stał wyżej niż ja) jak tata woła do córki, która właśnie wyszła przed szkołe w samym mundurku:

- Pola, a kurtka gdzie?!?

Paula odpowiada:

- Mam tutaj, w bag'u.

22:58, mjones2233 , Na wesolo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 listopada 2010
Poskromienie Złośnika

Coś na poprawę humoru (koniecznie głośniki i cierpliwe oczekiwanie na akcję na początku):

15:35, mjones2233 , Na wesolo
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>