Moje codzienne zycia kawalki...
niedziela, 13 kwietnia 2014
Wypadek

W ubieglym tygodniu zaliczylam pierwszy w zyciu wypadek. Nie byl on z mojej winy (szesnastoletni chlopak jechal za mna i zarysowal mi scooter'em bok samochodu oraz zerwal lusterko), ale co przezylam, to moje. Nie tak dawno przeciez, i tez w okresie Swiat Wielkiej Nocy, na motorze zginal moj brat cioteczny.

I teraz ja, ktora od 1988r jezdzilam duzo, a bezwypadkowo, teraz jezdze pelna niepokoju, denerwuje sie podswiadomie w ciagu dnia i nie spie po nocach - az trudno mi uwierzyc, jak bardzo wstrzasnal mna ten wypadek. :(

poniedziałek, 10 marca 2014
Nowy rozdział

Po 15-stu miesiącach bardzo ciekawej, ale niestety non-stop "tymczasowej" pracy, zdecydowałam się na zmianę. Zmianę na nowe, ale jednocześnie i na stare... Wracam do poprzedniego Pracodawcy, z tym, że na nowe, stałe stanowisko. Plusy: piękna okolica i stała praca. Minusy: straciłam sporo niezależności (w poprzedniej pracy sama decydowałam kiedy, gdzie i ile pracowałam dziennie, a do tego miałam do dyspozycji nowiutki samochód z opłaconym paliwem) i czasem pracować przyjdzie w dni, gdy chciałoby się mieć wolne... Coż, coś za coś.

Długo mi przyjdzie się przyzwyczajać, bo choć poprzednie zajęcie bywało męczące, to przywykłam straszliwie i nawet nocami śniłam o swojej pracy. Co to teraz będzie!??

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wielka zmiana jest na wyciągnięcie ręki. Dam znać, jak się potwierdzi...

niedziela, 03 listopada 2013
O wszystkim po trochu...

Coraz rzadziej piszę tutaj, ale taka sytuacja wymuszona jest samym życiem (zapędzenie) oraz ograniczeniami technicznymi (przez komórkę nie udaje mi się dodawać notek - coś jest z edytorem nie tak, a na laptopa rzadko wchodzę, bo stary i baaaaardzooooo powolny...).

Życie płynie, a raczej pędzi. Ale to nic nowego. MMZ rośnie jak na drożdżach (a raczej jak na nawozie naturalnym - jak to wszyscy znajomi komentują). LOL.

W pracy bez zmian. Mam możliwość zmiany pracy, ale chyba się nie zdecyduję. Przemyślę to jeszcze jutro, ale jak już zmieniać, to zmieniać tak, bo było lepiej, nie?

Na działce nie byłam już ze dwa tygodnie. Jak jest czas, to nie ma pogody, a jak jest pogoda to... no właśnie!

MMZ zakwalifikowany został na tygodniowy wyjazd G&T jako przyszły kompozytor - mam nadzieję, że kurs będzie ciekawy. Dobry też z Niego zapowiada się perkusista i... uczony (lubi nauki ścisłe). :)

W przyszłym tygodniu czeka mnie dentysta (dwa miesiące czekam po zgubieniu 13-stoletniej plomby)... i weterynarz (tzn. mnie czeka rachunek, bo weterynarz czeka na Boo... - doroczny "serwis" i szczepienie...)

OK, uciekam, bo z rana na Mszę idziemy i muszę wstać na czas... ;)

czwartek, 29 sierpnia 2013
Ciekawe co wyniknie...

Ciekawe, co wyniknie z dzisiejszej diagnozy, a raczej jej braku... W każdym razie kamienie zostały dziś wyeliminowane. Tak samo jak i wątroba, trzustka, dwunastnica, śledziona, żołądek i nerki. Boli zaś dalej...

poniedziałek, 22 lipca 2013
Tego jeszcze brakowało

Kamienie w woreczku żółciowym się ponoć zebrały i rozrabiają!

Praca zaś leży i kwiczy. :/

poniedziałek, 04 lutego 2013
Co za tydzień!

Będzie piorunem, bo właśnie spać idę i tylko przypomniało mi się, że pisać przecież regularnie miałam, a nie piszę...

Tak więc w telegraficznym skrócie... od poprzedniej soboty (tj. nie od wczoraj, ale tej wcześniejszej) udało mi się m.in.: potrącić mini-betoniarkę; zakopać w błocie ze zwisem na progu, a kołem dyndającym w powietrzu; odwiedzić majętnego lejtnanta, otrzymać lecz nie przyjąć kilka zapewnień o miłości do grobu od pierwszego nie-męża; zobaczyć dzisiaj kogoś, kto bardzo przypominał mi cywilnego męża; poprzenosić meble z MMZ; znaleźć w 40-ste urodziny ojca aktualne zdjęcie ciotki; pobić i to trzy razy własne rekordy w pracy; dostać zniżkę-niespodziankę w restauracji w S/rton; rozkręcić akcję wykupu Twierdzy; palnąć głupotę i wylądować z comiesięcznym rachunkiem w ponad 100% większym od poprzedniego... Nieźle jak na kilka dni, nie?

"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>