Moje codzienne zycia kawalki...
czwartek, 21 kwietnia 2005
Kolejny dzien, kolejny dolar...

Wypoczelam. Ale mam wyrzuty sumienia, ze odwolalam wczoraj spotkanie z M. Moze dlatego, ze wyslalam sms'a pozna noca i do tej pory nie wiem, czy otrzymal (w sensie - odebral). Nie uzywam funkcji potwierdzajacej odebranie sms'ow, ale w tym jednym przypadku zaluje. :/ Myslalam, ze da znac, a tu cisza. I teraz nie wiem, czy czytal, czy nie. Jednak powinno sie niedlugo okazac, bo przyjechac mial od siebie z domu (a to jednak kawalek), wiec napewno zadzwoni z miejsca spotkania - jesli sie tam stawi - dopytujac sie, gdzie jestem...

Pracy jeszcze nie zaczelam. Zaspalam i teraz nie mam weny. Ale zaraz zaczne - zmusze sie! ;) Tylko, ze zostaly mi jakies dwie godziny z malym hakiem do zajec, a to naprawde niewiele jak na napisanie takiego kolosa. Dzis powinnam oddac, ale moze facet sie udobrucha, gdy zobaczy, ze choc kawalek stworzylam... :D (Jak mowia: nadzieja zawsze umiera ostatnia.)

Cien po raz pierwszy od dziesieciu dni nie obudzil mnie w nocy. Do tego ja juz wstalam godzine temu, a on wciaz spi! Moze chory???

środa, 20 kwietnia 2005
Warto bylo!

Myslalam, ze po klasycznym "Skrzypku na dachu" nic tamtej wersji nie dorowna (tym bardziej, ze kiedys bylam w Teatrze Zydowskim w W-wie na "oryginalnej" wersji jezykowej i wcale mi sie tamta aranzacja nie podobala). Tymczasem naprawde warto bylo isc na to nasze lokalne przedstawienie! Kolorowo, wesolo, i zagrane naprawde profesjonalnie, choc aktorzy-amatorzy.Jak juz pisalam w komentarzach - graja jeszcze co noc do soboty - wiec serdecznie polecam! :) Drugiej takiej okazji nie bedzie. W dodatku brali tam udzial moi uczniowie (trzech gralo Rosjan, dwie dziewczyny robily za Zydowki) i kolega z pracy, ktory spiewal partie Rosjanina.

I teraz jestem w kropce. Powinnam pisac kolejna prace na jutro, ale nawet nie zaczelam i z nadmiaru wrazen czuje sie troche zmeczona. Moglabym wiec zalozyc, ze pojde teraz spac, a wstane bladym switem... Ale ja jestem sowa i latwiej jest mi siedziec wieczorem, niz wstac rano... :/ Do tego o 9-tej jestem umowiona z M. na spotkanie (nb. w bardzo romantycznym miejscu... LOL... nad rzeka naprzeciw strazy pozarnej!). Hmm. Chyba pojde sobie zrobic cos do picia i potem zadecyduje co dalej... :)

Za chwile...

Za chwile ide sie odszynkowac. Bede online poznym wieczorem / wczesna noca...

I tak wkolo Macieju...

Ha! Mam ten assignment z HR Planning za soba! (No prawie!)

Napisalam! Moze nie idealnie do konca (dlatego lece do biblioteki konczyc, bo zabraklo mi materialow), ale dzis oddam. I nawet nie jestem zbyt zmeczona (bo zaspalam rano)...

Po nocach, od kilku dni, ciagle snia mi sie MSH i MM. MM jest ciagle jakas niezbyt zadowolona, a ja ciagle probuje cos zrobic i mi nie wychodzi... MSH pojawia sie jako osoba grajaca duza role - zawsze stawia sie okoniem. I tak dzisiaj w nocy prosilam Ja, by mi pomogla w czyms, co MM prosila, bym zalatwila. Ale nie udalo mi sie uprosic - byla zbyt zajeta... ;) Mowia, ze sny sa odzwierciedleniem tego, o czym mniej lub bardziej swiadomie myslimy. Hmm... BTW, MSH - sorry, ale nic nie poradze na to, ze tak wlasnie mi sie snisz...

OK, a teraz przygnebiajaca (dla mnie) wiadomosc - po powrocie dzisiaj siadam do dwoch kolejnych prac potrzebnych na jutro... Uciesze sie, jesli choc jedna napisze...

W tym tygodniu moi studenci odstawiaja "Skrzypka na dachu" na scenie miejskiej. Powinnam isc - tylko kiedy???

ps. jak jest poprawnie? "w kolo Macieju"? czy "wkolo Macieju"?

Sen...

... O ile przyjdzie, bedzie raczej krotki. Musze wstac o 6-tej.... Dobranoc.

1 ... 226
 
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>