Moje codzienne zycia kawalki...
piątek, 30 września 2005
Wczoraj

Przedwczoraj przyjechalo wesole miasteczko i obiecalam MMZ, ze Go wezme tam po szkole. Wrociwszy ze szkoly przebral sie, zjadl obiad i ubral do wyjscia. Ja konczylam czytanie czegos w salonie, gdy MMZ schodzac z gory przyniosl ze soba dziwny odglos. Cos jakby pikanie. Zapytalam Go, czy to jakas zabawka? Dzwiek rozlegal sie malo wyraznie, nieregularnie - czasem kilka pisniec jedno za drugim, to znow przerwa. Nie bylo w tym zadnego rytmu, ni nic takiego. Zupelnie, jakby ktos bawil sie klawiszami telefonu komorkowego. Ale w domu bylismy tylko my - tj. MMZ, Cien i ja. Cien spal, ja siedzialam juz nie czytajac, a MMZ niczego w rekach nie mial. Piszczenie wciaz sie powtarzalo. Wydawalo mi sie, ze dobiega jakby od strony stolu. Sprawdzilam stol. Niczego takiego, co mogloby piszczec, nie bylo. Zorientowalam sie, ze owe bez ladu i skladu dzwieczace pikniecia dochodza od strony drzwi wejsciowych. Poszlam w tamtym kierunku i okazalo sie, ze popiskuje cos w skrzynce z domowym alarmem. Doslownie brzmialo to tak, jakby ktos niewidzialny bawil sie klawiszami...

MMZ nerwowo przytupywal przy drzwiach - ciut zainteresowany owym zrodlem pisku, ale bardziej zmartwiony mozliwoscia odwolania przeze mnie wyjscia... Jako, ze alarm wlaczony jest zawsze, a ja go praktycznie nigdy nie dotykam, zadzwonilam na telefon wlascicielki domu. Odezwala sie sekretarka. Automatyczna oczywiscie. Zostawilam wiadomosc. Sprobowalam dodzwonic sie na komorke - ta sama historia... W desperacji zadzwonilam do Poprzednika. Porozmawialismy, zaproponowal jedno czy dwa rozwiazania, ale zadne nie mialo w tej sytuacji sensu. Podziekowalam za chec pomocy, po czym podjelam decyzje o zostawieniu swojego numeru komorkowego sasiadom, i udaniu sie na karuzele...

Po drodze, stojac w korku, natknelam sie na jadacy z przeciwka van z numerem serwisu alarmow domowych. Po zaparkowaniu w miescie zadzwonilam z komorki na ow numer. Facet stwierdzil, ze to pewnie "sticky keys" i poradzil, bym ponaciskala je na nowo. Ja stwierdzilam (sama do siebie), ze to bez sensu - otoz nie dotykalam tych klawiszy od pol roku (ani nikt inny ich nie dotykal) - wiec jakim cudem nagle sticky keys?

Po powrocie do domu (z tego wszystkiego zrobilo sie bardzo pozno) alarm powital mnie cisza. I tak jest nadal...

Dzis w pracy pytalam elektryka, co to za licho. Jedyne, co mu przyszlo do glowy to to, ze moze bateria siada. Owszem, troche to sensu ma, bo tak samo - jesli chodzi o odglos - pikal alarm ppozarowy. Ale tam bylo to piskanie regularne. Tutaj zas calkiem nie...

środa, 28 września 2005
Radosnie...

Dzisiaj w pracy bylam oceniana przez szefa (mialam appraisal). Feedback dostalam swietny: szef (i cala firma) jest bardzo ze mnie zadowolony, by nie powiedziec jego slowami: szczesliwy, ze u nich pracuje... :D Co za zmiana po koszmarze pracy z Sheila...

Mialam rowniez sms'a od S. Przypomnial sobie o mnie... ;)

Wyslalam paszport MMZ do przedluzenia, bo Mu sie konczyl... Usmialam sie przy tym jak klacz, bo takiego cyrku dawno nie widzialam. Ale trudno... Nie chce mi sie teraz tego opisywac.

Wielkie sprzatanie

MMZ wymusil na mnie posprzatanie... Typowy mezczyzna. Zaprosil swoja ulubiona dziewczyne (oczywiscie bez konsultacji ze mna). Wprawdzie wiedzialam o tym zaproszeniu od wczoraj, ale byla to wiadomosc niepotwierdzona (jej mama nic nie mowila), zreszta:

  1. Wczoraj nie mialam czasu na sprzatanie
  2. Mialam sprzatac dzis po pracy - nim dziewczyna przyjdzie...

Ale w pracy sie przeciagnelo o godzine, a gdy pojechalam po MMZ to okazalo sie, ze on juz sie dokladnie z dziewczyna umowil: ze jednak dzisiaj, ze zaraz po szkole, jakie zabawki przywiezie ona z soba, i nawet jej matke ugadal, by sie zgodzila...

Udalo mi sie odwlec te wizyte o poltorej godziny, w ktorym to czasie wysprzatalam dom na wysoki polysk i ugotowalam obiad dla mlodziezy. :D

Choc bylam wkurzona, to widze, ze jednak warto bylo... ;)

poniedziałek, 26 września 2005
Jak umeblowac mala kuchnie w bloku

Jak umeblowac mala kuchnie w bloku?

Otoz wlasnie! Jak?

Takie pytanie naprowadzilo kogos przez wyszukiwarke na moj blog. Ciekawe, czy szukajacy znalazl odpowiedz wlasnie u mnie? ;) Osobiscie watpie. Nie mieszkam w bloku...

Podsumowanie dnia

W pracy dzis maraton. Duzo dzialo sie, ale i ciekawie bylo. W domu pieprznik na kolkach. W dodatku dowiedzialam sie, ze gosc mi sie wprosil na jutro(dowiedzialam sie narazie malo oficjalnie, ale pewnie prawda).

Zaraz musze polatac jeszcze troche po roznych miejscach, bo i sporo mam do research'owania. Pojutrze mam wazny dzien. Jutro za to duzo pracy. Poza tym zmeczona jestem, bo wczoraj po raz drugi z rzedu poszlam spac o drugiej w nocy... ;)

niedziela, 25 września 2005
Skrotowo

Bedzie krotko:

  1. Pozno wstalismy
  2. Zgubilam bilety, ale i tak pojechalismy.
  3. Bardzo mile popoludnie - wszystko bylo fundowane: i wejsciowki, i obiad. Caly dzien w milym towarzystwie.
  4. Zdazylismy wrocic na czas na msze w T.
  5. Wieczorem dokonczylismy ogladanie filmu - MMZ sie niezle usmial.
  6. Teraz zas uciekam, bo czatuje i... do jutra!
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>