Moje codzienne zycia kawalki...
niedziela, 12 sierpnia 2007
Dluuuuuuuuuuuuuuuuuga historia

Nareszcie mam dostep do Netu! Dzis juz padam na nos, ale moze jutro uda mi sie cos wiecej napisac. :)

Pozdrawiam. M.

czwartek, 02 sierpnia 2007
Dla Zainteresowanych

Czyli Opowiesc pt. Co Bylo Dalej...

...znajdziecie na: www.majoneska2007.blox.pl

- do czasu powrotu z MMZ na dobre do Anglii przenosze sie z codziennym pisaniem na blog otwarty (jak wyzej). Tutaj natomiast bede pisala rzadziej (nie cierpie tego cyrku z logowaniem) - za to jesli juz cos napisze, to bedzie to prywatniej.

Mam cicha nadzieje, ze moje przenosiny nie beda oznaczaly smierci tego bloga...

środa, 01 sierpnia 2007
Co bylo... (cz.2)

...Nikt nie odpowiadal. Nacisnelam po raz drugi. Wyszedl gosc dosc mlody, troche jakby zaspany. Ze zdziwieniem na mnie spojrzal i zapytal jakos tak dziwnie, czy mam rezerwacje. Powiedzialam, ze nie tylko mam, ale i pokoj jest oplacony. Zaczal przewracac jakies kartki, wreszcie zapytal o nazwisko. Widocznie znalazl mnie na liscie, bo nagle stwierdzil, ze hotel byl overbooked i teraz juz jest full, ale to nie problem, bo on podzwoni po sasiednich hotelach i pokoj nam znajdzie. Zaklelam w duchu siarczyscie, bo znaczylo to ciagniecie bagazu do samochodu, a potem turlanie sie po Ashford w celu znalezienia owego nowego hotelu. Facet pocieszyl mnie, ze pieniadze przeze mnie zaplacone mi zwroca, a do tego oplaca sami koszt naszego pobytu gdzie indziej. Ironicznie zauwazylam, ze dochodzi pierwsza trzydziesci, jest pierwszy dzien wakacji i jestesmy w okolicach Dover... ale facet byl dobrej mysli. On dzwonil, ja podtrzymywalam MMZ na duchu, a w srodku mi wzbierala furia. Kiedy po kolejnym telefonie otrzymal odpowiedz przeczaca i stwierdzil, ze obdzwonil juz Ashford, Dover i Whitstable, i teraz zaczyna Canterbury powiedzialam mu, ze ja nigdzie poza Ashford jezdzic nie zamierzam. Odpowiedzial, ze nie wie co robic, bo nigdzie nic nie ma, tutaj nic nie ma... zwalil wszystko na zamknieta o tej porze Central Reservation i dal mi SAE z adresem Customer Services, jak rowniez nazwisko swojego manager'a.

Przede mna byla perspektywa powrotu do samochodu celem zlapania choc godzinki snu... Jak mozna sobie wyobrazic bylam wsciekla, choc probowalam zachowac ostatki dobrego wychowania i nie poglebiac "rozpaczy" zarowno MMZ jak i mojej...

"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>