Moje codzienne zycia kawalki...
sobota, 14 lipca 2012
Apokaliptyczny 2012

Co się z tym światem dzieje? Jak nie zdziczenie ludzkie (wojny, morderstwa, okrutne ataki na bliźnich) to szaleństwa przyrody... Właśnie słucham w polskiej TV informacji o dzisiejszych wichurach i trąbach powietrznych w Polsce. Wcześniej wiadomości o kataklizmach nadchodziły z Ameryki, Japonii i innych zakątków świata. U nas też wesoło nie jest: od wielu dni pada, leje, siąpi - non-stop praktycznie mokro. Wczoraj przeszłam się wreszcie na działkę w wolnej, bezdeszczowej chwili i odkryłam, że cała moja plantacja ziemniaków padła pierwszą ofiarą długofalowych deszczów. Jeszcze w weekend tak ładnie krzaczki zmieniaczane wygłądały: zieloniutkie, zdrowe, dorodne. Kwitły sobie w najlepsze. Teraz stoją żałosne kikuty: chyba zaraza ziemniaczana je dopadła. Na sąsiedniej działce to samo. :( Szkoda. Pięciometrowe prawie w ub. roku słoneczniki w tym roku na wysokości 1.4m zaczęły formować kwiaty - za mało im pewnie było słońca. Kalarepki i groszek zjadły ptaki i ślimaki: zbyt mokro było, by tam wpadać częściej i dopilnować. Cała nadzieja w bobie, szczawie, buraczkach i kukurydzy... ;) Te jeszcze rosną.

"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>