Moje codzienne zycia kawalki...
czwartek, 28 lipca 2005
Urodziny

Jutro moje urodziny. :) Bardzo lubie te date. :)) Ale party bedzie dopiero po moim powrocie z Przesieki. :)) Juz mi MSH obiecala pyszne ciasta wlasnej roboty. :))) Dzieki Siostrzyczko! :*

Dojechalam

Witojcie!

Po prawie trzygodzinnym opoznieniu w hotelu, i ponad trzygodzinnym opoznieniu samolotu, wczoraj o 17:27 (ponoc) wyladowalismy w Warszawie.

Przezylam szok termiczny - z chlodnego, i mglistego Londynu trafilam do tropikow mazowieckich.

Dzis, albo jutro z rana wyjazd w gory. Nie bedzie mnie online jeszcze kilka dni - odezwe sie pewnie gdzies za tydzien. Pozdrawiam!

ps. wlasnie od MSH dowiedzialam sie o Asi (- nie bardzo moge latac po Internecie czy bloxach, bo nie chce Ojcu nabijac rachunku telefonicznego). :(

wtorek, 26 lipca 2005
Pomozmy Asi

Wyczytalam u Betty42. Zachecam - koniecznie zajrzyjcie, i w miare mozliwosci pomozcie Asi.

Oto adres: http://www.asia.bim.net.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1

Wyjazd

Jutro (a wlasciwie dla wiekszosci Czytaczy - dzisiaj) czeka mnie masa pracy, a potem wyjazd. Plan jest mniej wiecej taki: pobudka, sniadanie, wywozka kota, male zakupy, konczenie pakowania, rozmrozenie lodowki, odkurzenie, etc. Po czym wyjazd via Stonehenge. Jedzenie gdzie po drodze. Nocleg w hotelu, a w srode rano wylot do PL.

W PL pobyt u Rodzicow, z pieciodniowym wyjazdem w gory w miedzyczasie. Jedne imieniny, potrojne urodziny - to impreza. Potem moj powrot siodmego.

Ciekawe, jak to bedzie z dojazdem do Londynu. Znow pali mi sie kontrolka engine management system... Tym razem stwierdzono problem z czujnikiem tlenu. =8-O   Ale wymieniac tego nie mam zamiaru. Jak mi samochod padnie, to poprosze RAC o odholowanie do hotelu. Jak nie padnie, to go pewnie sprzedam po powrocie. Juz mam cos na oku. Oby tylko pieniedzy starczylo, bo przez Kuzyneczke jestem calkowicie splukana... :/

Mam nadzieje napisac jeszcze ze dwa slowa jutro. Ale w razie czego juz mowie "dobranoc" i do nastepnego...

Marion i inni

Dzwonila do mnie Marion. To taka kochana staruszka, ktora pamieta mnie z dawniejszych czasow. Zawsze dzwoni pozno - dzis po 22-giej. Fajnie sie z Nia rozmawia. Jej Maz byl pierwszym, ktory umarl w moim "rejonie", gdy pracowalam jako listonoszka. Dzis m.in. wspominalysmy Jej S.P. Sasiadke - Ivonne. Dobrze Ja pamietam, a okazuje sie, ze juz ponad osiem lat, jak nie zyje... Wspominalysmy tez Toma - dziewiec lat, jak nie zyje... Ech... Tak sie boje, ze ktoregos dnia dowiem sie, ze Marion tez nie zyje (ma kolo osiemdziesiatki)... Choc i nie wiem, czy sie tak od razu dowiem - bo i kto mi powie?

Dostalam tez kilka sms'ow od SL. Wiec jednak! Ale chyba nic z tego nie bedzie; ciut za pozno sie odezwal... Ja jutro juz wyjezdzam... Przegapil biedaczek... ;) Ale ja zawsze powtarzam, ze jakby mu zalezalo, to by pamietal dokladnie wymieniane przeze mnie daty. Wiec nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Nie zapamietal - dla mnie znaczy sie, ze mu az tak nie zalezalo. W takim razie mi tez przestaje zalezec. Koniec piesni...

poniedziałek, 25 lipca 2005
Wlosy - c.d.

... Z tego wszystkiego zapomnialam powiedziec, ze jestem ladnie scieta. MMZ tez; w dodatku byl dzis samodzielny - pierwszy raz byl u swojego fryzjera sam, bo ja siedzialam u swojej fryzjerki w tym samym czasie... :))

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>