Moje codzienne zycia kawalki...
sobota, 31 grudnia 2005
Na Nowy Rok! :)

Zyczymy Wam wszystkim wielu Lask Bozych na nadchodzacy Nowy Rok. Zyczymy Wam, by Wasze wybory byly madre, serca pelne milosci, cialo i umysl pelne zdrowia, a kieszenie byly pelne pieniedzy. By nigdy nie zabraklo przy Was zyczliwej Wam duszy. Byscie pod koniec tego nowego roku mieli poczucie dobrze wykorzystanego czasu.

God bless! Lots of love from M&M xxx

Podsumowanie

Podsumowanie roku 2005 (- bo jutro czasu moze nie byc):

W porownaniu ze stanem z poprzedniego Sylwestra jest nastepujaca:

1. Pozytywy:

  • Zdrowie lepsze (MMZ mniej choruje, moja migrena pod kontrola, etc.)
  • Sytuacja sercowa jasniejsza (jestem wolna - i do wziecia) ;)
  • MMZ starszy - wiec madrzejszy, etc... ale ogolnie naprawde Wspanialy Syn mi sie trafil
  • Sytuacja w pracy zdrowsza (bo i inna praca)
  • Mam Przyjaciol :) - po latach glownie kolezenstwa nareszcie mam przyjaciol, jak za dawnych, szkolnych lat prawie... ;)
  • Mam bloga, i Grono Blogowych Znajomych. Sa mi bardzo drodzy, choc sa tak daleko. :))
  • Pod wzgledem wiary jest okish (choc mogloby byc lepiej)
  • Czuje sie kochana (choc bardzo brak mi Tego Jedynego Mezczyzny, z ktorym moglabym zyc do konca swoich dni... ale nic na sile - wierze, ze Ten Wlasciwy bedzie wiedzial, ze to to, i nie zrani jak ten poprzedni... coz, nadzieja umiera ostatnia)
  • i pewnie wiele innych jeszcze punktow, ale jestem padnieta, wiec na tym zakoncze

2. Negatywy:

  • Czas ucieka, a ja dalej sama... jak juz pisalam - nic na sile... ale mam swiadomosc tego, ze serce pelne milosci i gotowosci dawania marnuje sie na tym froncie. Ale widac nie pisane mi... ;)
  • MMZ przezywa brak ojca w swoim zyciu. Serce sie kraje, gdy On mowi mi: mama, znajdz mi tatusia...
  • Finansowo jest gorzej niz w zeszlym roku... ale widac to jest cykliczne... co kilka lat? ;)
  • Mieszkania dalej nie mam. Wlascicielka podniosla mi czynsz, oplaty wciaz ida w gore. Szef obiecuje podwyzke, ale dopiero w kwietniu. :(
  • Czas ucieka, a ja tak malo zyje... Jak zyc, by zyc, a nie tylko wegetowac? Wiare mam, ale cos z uczynkami ciezko... a wiadomo... wiara bez uczynkow...

OK, jak mi sie cos przypomni jutro na trzezwo, to dopisze. Tymczasem dobrej nocy zycze... :)

Nota wyjasnienia

Bedzie krotko, bo pozno. Musialam zamknac dostep do bloga, bo postepowanie pewnego M. (chlopak MSH) zaczynalo mnie draznic. Na razie nie bede omawiala tego szerzej, bo musze ochlonac. Dziekuje, ze dalej czytacie mojego bloga. Mysle, ze za jakis czas bede mogla go odtaic.

Przykro mi tylko, ze do tego doszlo, a takze, ze niektore osoby nie moga sie zalogowac, bo cos nie dziala... juz na ten temat pisalam do Gazety.

Pozdrawiam sekretnie.

piątek, 30 grudnia 2005
Z przykroscia zawiadamiam

Z przykroscia zawiadamiam, ze mimo rad Osoby, ktora Szanuje, musze (przynajmniej na jakis czas) zamknac dostep do tego bloga. Osoby zainteresowane otrzymaniem klucza prosze o kontakt pod adresem: mjones2233@gazeta.pl badz zostawienie namiaru w komentarzach.

Jest mi niewymownie przykro, ale musze ograniczyc do bloga dostep. Szkoda.

EB (ang)

Przyszlo poczta... Ojca dziewczynki znam z widzenia...

>Subject: Running for a better life for my girl
>Date: Fri, 23 Dec 2005 22:55:18 -0000

>Hello,

>I am taking part in the Flora London Marathon 2006 on 23/04/2006 to raise money for my daughter who sufferers from Epidermolysis Bullosa, EB for short and I would really welcome your support.

>Please take a moment to look at the link below and hopefully sponsor me. It's really easy -  you can donate online by credit or debit card at the following address:

>
http://www.justgiving.com/formygirl

>All donations are secure and sent electronically to DebRA.  If you are a UK taxpayer, Justgiving will automatically reclaim 28% Gift Aid on your behalf, so your donation is worth even more.  Please join me in supporting DebRA and a fabulous cause.

>Thanks and best wishes,
>Adam, Leah and Hollie

U Babci

Snieg zniknal zmyty deszczem zaraz po polnocy. Ale wspomnienia pozostaly. Bardzo wczesne wspomnienia. Odwiedziny u Babci, gdzie stala prawdziwa pachnaca choinka z anielskim wlosem, pieknymi starymi bombkami i swieczkami, ktore palily sie prawdziwym plomieniem. I wielkie cebule w donicach kwitnace akurat mniej wiecej w tym czasie. Wielka, budzaca respekt komoda pod jedna ze scian. Komoda miala olbrzymie lustro... takie bardzo stare... straszne nieco. Poza tym pierzyna. Babcia miala prawdziwa pierzyne (u mnie w domu byly tylko koldry). Gdy spalo sie u Babci - noca, gdy piece wygasaly, pierzyna byla bardzo wazna... ;) I rosol z domowym makaronem. Pyyyycha. I sernik domowy...

Tych wspomnien jest cala masa. Swiat, ktory kiedys istnial, a ktorego od lat juz nie ma. I niestety, nigdy nie powroci. Jedynie czasem w snach...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>