Moje codzienne zycia kawalki...
niedziela, 03 listopada 2013
O wszystkim po trochu...

Coraz rzadziej piszę tutaj, ale taka sytuacja wymuszona jest samym życiem (zapędzenie) oraz ograniczeniami technicznymi (przez komórkę nie udaje mi się dodawać notek - coś jest z edytorem nie tak, a na laptopa rzadko wchodzę, bo stary i baaaaardzooooo powolny...).

Życie płynie, a raczej pędzi. Ale to nic nowego. MMZ rośnie jak na drożdżach (a raczej jak na nawozie naturalnym - jak to wszyscy znajomi komentują). LOL.

W pracy bez zmian. Mam możliwość zmiany pracy, ale chyba się nie zdecyduję. Przemyślę to jeszcze jutro, ale jak już zmieniać, to zmieniać tak, bo było lepiej, nie?

Na działce nie byłam już ze dwa tygodnie. Jak jest czas, to nie ma pogody, a jak jest pogoda to... no właśnie!

MMZ zakwalifikowany został na tygodniowy wyjazd G&T jako przyszły kompozytor - mam nadzieję, że kurs będzie ciekawy. Dobry też z Niego zapowiada się perkusista i... uczony (lubi nauki ścisłe). :)

W przyszłym tygodniu czeka mnie dentysta (dwa miesiące czekam po zgubieniu 13-stoletniej plomby)... i weterynarz (tzn. mnie czeka rachunek, bo weterynarz czeka na Boo... - doroczny "serwis" i szczepienie...)

OK, uciekam, bo z rana na Mszę idziemy i muszę wstać na czas... ;)

"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>