Moje codzienne zycia kawalki...
poniedziałek, 04 lutego 2013
Co za tydzień!

Będzie piorunem, bo właśnie spać idę i tylko przypomniało mi się, że pisać przecież regularnie miałam, a nie piszę...

Tak więc w telegraficznym skrócie... od poprzedniej soboty (tj. nie od wczoraj, ale tej wcześniejszej) udało mi się m.in.: potrącić mini-betoniarkę; zakopać w błocie ze zwisem na progu, a kołem dyndającym w powietrzu; odwiedzić majętnego lejtnanta, otrzymać lecz nie przyjąć kilka zapewnień o miłości do grobu od pierwszego nie-męża; zobaczyć dzisiaj kogoś, kto bardzo przypominał mi cywilnego męża; poprzenosić meble z MMZ; znaleźć w 40-ste urodziny ojca aktualne zdjęcie ciotki; pobić i to trzy razy własne rekordy w pracy; dostać zniżkę-niespodziankę w restauracji w S/rton; rozkręcić akcję wykupu Twierdzy; palnąć głupotę i wylądować z comiesięcznym rachunkiem w ponad 100% większym od poprzedniego... Nieźle jak na kilka dni, nie?

"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>