Moje codzienne zycia kawalki...
piątek, 10 lutego 2012
Nowy rozdział

Od trzech lat, co roku w okolicach końca roku podatkowego, powtarza się ten sam proces:

Najpierw (to akurat bliżej Świąt Bożego Narodzenia) dostajemy list z informacją, że o ile dalsze fundusze się nie znajdą, to pod koniec marca kontrakt związany z moim obecnym zatrudnieniem się skończy. Potem, około 20-go stycznia, dowiadujemy się, że jednak praca jeszcze przez rok będzie... Kolejną fazą (bardziej wiosenną) są kłopoty z otrzymywaniem wypłaty na czas, bo wiadomo: fundusze z obecnego roku się kończą, a na rok kolejny jeszcze nie przyszły...

I w tym roku zaczęło się oczywiście podobnie. Z tą różnicą, że "przejściowe-chwilowe" rozpoczęły się wcześniej, zaś styczeń przyszedł i poszedł, a my wciąż nie wiemy co dalej...

Z tego też głownie powodu od kilku tygodni bardziej aktywnie aplikowałam o pracę. Miałam nawet dość ciekawe dwie czy trzy rozmowy rekrutacyjne. I nagle wczoraj rezultat: zaoferowano mi nowe zatrudnienie. W dodatku w firmie, którą bardzo lubię, w miejscu, które jest bardzo piękne i bliskie memu sercu. Doczekać się nie mogę. Najwyższy czas na zmianę! :)

 

... I tylko mam nadzieję, że finansowo się wyrobię, bo godzin trochę mniej, i na początek wynagrodzenie jednak niższe niż obecne. Ale przecież forsa to nie wszystko w życiu. :)

"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>