Moje codzienne zycia kawalki...
niedziela, 26 lutego 2006
Udana zabawa

Bawilismy sie swietnie. Ja na poczatek troche stremowana, ale potem sie rozkrecilam. Rodzina fajna i duza. :) MMZ byl w swoim zywiole. Wszyscy sie dziwili, ze taki wysoki, i taki madry (jak na swoj wiek). MMZ zasuwal do nich w trzech jezykach i ogolnie zrobil swietne wrazenie. :))

Po kreglach (ktore trwaly bardzo dlugo) udalismy sie na duza obiado-kolacje. Bylo juz grubo po osmej, wiec troche sie denerwowalam, ze zbyt pozno dla MMZ. Ale w pubie-restauracji byla sporo dzieciakow mlodszych od MMZ. Zreszta, raz na rok nie przeszkodzi, jak pojdzie spac o godzine pozniej. ;)

Jutro czeka nas poranne wstawanie, wiec juz mowie dobranoc...

sobota, 25 lutego 2006
Sobota

Dzisiaj obudzilam sie o osmej (spanikowana, ze zaspalam) i tyle bylo z moich planow na wyspanie sie w jedyny dzien w tygodniu, gdy pospac dluzej moge. Co jeszcze bardziej mnie wkurza to to, ze MMZ (ktory wlasnie w soboty zwykle budzi mnie z kogutami) jeszcze spi. Ale niech pospi dziecina. Wkurza mnie to dlatego jedynie, ze ja tez bym tak chciala, a juz nie moge. :(

Dzis po poludniu P. ma przyjechac z nowym telewizorem. Potem cos zjemy i jedziemy na kregle. Zaprosil cala swoja rodzine - czyzby chcial mi cos powiedziec? ;) Od kilku dni nawija cos (bezosobowo) o slubie. Mam nadzieje, ze nie, bo bede musiala Go rozczarowac...

Jutro, o ile nic sie nie wylegnie, to MMZ wraca na plywalnie. Nie byl juz trzy tygodnie. Najwyzszy czas, by wrocil. :)

Powiedzialam mu...

Stalo sie! Powiedzialam mu, ze odchodze. Wygladal na zaszokowanego. Odpowiedzial, ze jest bardzo rozczarowany. I ze nie wie co powiedziec... Coz, ja tez jestem rozczarowana, i tez nie wiem...

Ale nie bylo innego wyjscia.

Za to pod wieczor, w domu, zadzwonil telefon. I zaskoczona dowiedzialam sie o propozycji byc moze nie do odrzucenia... Zdziwilam sie, ze komus jednak na mnie zalezy. Choc nie byl to on... ;)

czwartek, 23 lutego 2006
Owijanie w bawelne

Chyba powinnam sie zakategoriowac jako blog dla czytelnikow powyzej lat 18-stu. Ale znow nie chce byc z tamtymi wkladana do jednego worka. ;)

W kazdym razie dzis mam na TO wielka ochote. :) Coz, taka data. :P

I tu pewnie zaraz odezwie sie Brytanka, i powie, ze chlopa mi trzeba! ;)

Kogiel-mogiel

Uff! MMZ zasnal z opoznieniem. Ale zasnal. Teraz ze dwie godzinki mam dla siebie, a potem trzeba bedzie wykapac sie, przespac i leciec do pracy. ;)

Dzisiaj dluga rozmowa przez telefon dala mi duzo do myslenia. Ale pomysle o tym jeszcze pewnie troche dluzej, nim cos - jesli cokolwiek - napisze.

Nie wiem, czy to tylko ja tak mam, ze od czasu do czasu nachodzi mnie jakies konkretne miejsce - bez powodu, bez skojarzenia. I przez jakis czas wraca. Zwykle nie jest to jakies szczegolne miejsce - tyle, ze mi znane. W tej chwili mam taka "nachodzaczke" z okolic Starego Miasta. Konkretniej, idac ulica od ruchomych schodow w dol w strone Kilinskiego. Dlaczego akurat tam - search me! Czasem sa to miejsca sprzed lat, czasami nawet calkiem nic nie znaczace - ot, akurat tam kiedys zdarzylo mi sie byc. Kilka dni temu bylo to pewna uliczka w Nowiaku - w okolicach Debinki... Idac od WP kolo jednostki w strone przejazdu, ale skrecajac w taka sciezke w strone dworca. Ostatnio szlam tamtedy w 1991r latem. Ogolnie szlam tamtedy pewnie mniej niz dziesiec razy w zyciu. Hmm. Forma by to pewnie umiala wyjasnic. ;)

Dzis bylam w miejscu, do ktorego w przyszlosci planuje przeprowadzke (choc plany moga sie zmienic, bo ostatnio fajnie mi sie pisze z pewnym Panem...). ;) Pan ma dwoje dzieci: dziewczynke i chlopaka. To jeszcze bardzo wczesny okres znajomosci, wiec ja nic na razie nie mysle... ale kto wie? :)

Mowiac o Panach - MMZ znow zaczal dzis n/t slubu. Stwierdzil (po raz kolejny, bo na jesieni ub.r. Jego wychowawczyni wychodzila za maz), ze chce byc page-boy i nie przeszkadza Mu nawet to, ze bedzie potem mame musial z kims dzielic. Powiedzialam Mu, by sie nie martwil - juz niedlugo JCH byc moze Go zaprosi do tej funkcji. ;P

Na wtorek zaplanowalam sobie oswiadczyny. Tj. oswiadczac bede PPB, ze to nasz ostatni miesiac... ale byc moze jutro bede musiala to mu powiedziec, bo czeka nas powazna rozmowa (wprawdzie nie na moj temat, ale kto wie, co bedzie dyskutowane...).

Tytul pewnie zbulwersuje, ale co tam... znad Warszawy jestem, wiec wolno mi. ;) Co ciekawe Babcia pochodzila z okolic Krakowa, a tez tak mowila... ;)

Zanim pojde do lozka

Hmm. Pogadalam sobie troche od serca i ciutke mi przeszlo. Dzien zaczal sie przeciez dobrze (samochod wreszcie opodatkowany, a nowy TV w drodze), ale dopiero pozniejsze wydarzenia nalozyly sie na siebie i mnie przygniotly emocjonalnie.

Najpierw, i to potrojnie, byl przykry komentarz. Potem mialam - z kilkoma osobami - przejscia telefonicznie, by na koniec znow obejrzec coraz to lepszy popis klamania w zywe oczy... :(

Dzieki A i B za pocieche. Kochani jestescie. :*

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>