Moje codzienne zycia kawalki...
Blog > Komentarze do wpisu
Po miesiacu

Miesiac prawie przelecial, a mi jakos codziennie udaje sie nic nie napisac... Bywa, ze mam dobre zamiary, ale potem brakuje juz energii i zamiast brac sie za pisanie wole czytac...

Pokrótce podsumowywujac, oto co sie wydarzylo w miedzyczasie:

  • Przez chwile kwitly drzewa owocowe, ale to zaraz sie skonczylo... za to przepieknie w tym roku kwitna bzy - dosc dlugo (choc juz sie pomalu koncza) i bardzo obficie. I tylko ja nie jestem usatysfakcjonowana, bo pomimo róznych wyjazdów nie udalo mi sie znalezc krzaka bzu, z którego moglabym sobie urwac choc jedna kwitnaca galazke... Ba, nawet powachac moich ukochanych kwiatów nie bylo mi jeszcze dane w tym roku! Wszystko to troche przez P., który po raz kolejny naobiecywal, ale jakos nie dotrzymuje.... :/
  • Gdzie my nie bylismy! Trudno to wszystko spamietac - wspomne wiec tylko wypad do Poole w ub. weekend. Troche pózno sie zorientowalam, bo trzeba bylo jechac wczesniej i kawalek dalej (do Exbury Gardens kolo Southampton), a powitalaby nas gama kolorów... Ale i tak bylo ciekawie: odnalazlam (z mala trudnoscia) swoje stare biuro - nie bylam tam od dziewieciu lat i jak sie okazuje pamiec juz zaczyna mnie zawodzic - tj. znalazlam bez przekonania... ot tak, z nadzieja...
  • W ub. tygodniu przez dwa dni próbowalam pisac prace na studia. W przyszly piatek wszystko musze zawiezc, a tu jeszcze CALA MASA ROBOTY! AAAAAAA!!!!!
  • Od Nowego Roku wozilam sie z wysylka ciuszków dla Zochy, bo jak sie okazuje w koncu wyrosnie! Mialam nawet wszystko ladnie spakowane tak, by wyslac na imieniny, ale znów mi sie nie udalo - brak mozliwosci (nie bylam wystarczajaco dlugo w T. wiec nie bylo jak dotrzec do DHL). W ub. sobote poswiecilam sie i wraz z MMZ udalismy sie do naszego lokalnego DHL (do którego nb. nie jest sie latwo dostac, bo w samym centrum miasta, a podjechac pod punkt sie nie da). Reka mi juz prawie odpadala (nie od ciezaru co prawda, ale od niewygody), gdy dotarlismy i okazalo sie, ze "nie ma nikogo kto bylby wyszkolony do nadania paczki" (byla sobota). GRRRR! Dzis korzystajac z okazji, ze szlismy z MMZ obok do lekarza, wstapilismy z paczka do punktu wysylki. Juz zaraz po przejsciu przez glówne drzwi uslyszelismy pytajacy krzyk (czy idziemy do DHL). Na moja twierdzaca odpowiedz uslyszlam, ze niestety osoba wyszkolona juz poszla do domu i nie ma kto paczki przyjac.... GRRRRRRRRR!!!! Zlozylam skarge, i poszlam na poczte (stare, dobre Parcel Force/Post Office). Hihihihi - przypomnialo mi sie, ze kiedys w pracy nie mówilismy Parcel Force tylko Parcel Farce... W kazdym razie na poczcie przeuprzejma Pani poinformowala mnie, ze jesli przepakuje do dwóch mniejszych paczek, to moge wyslac za mniej jak pól ceny. Ja jednak mialam juz tego wszystkiego serdecznie dosc i stwierdzilam, ze jesli juz tam jestem, to wysle tak jak jest, bo nie mam juz zdrowia ani cierpliwosci do latania z nieporecznym pakunkiem...
  • Co jeszcze? W pracy dostalam kontrakt na pismie (tj. odnowienie kontraktu). Ale jak bedzie - któz to wie? W kazdym razie moja jesienna szansa na powrót do RM przepadla - skonczyl sie szesciomiesieczny okres... :(
  • Sa momenty, ze najchetniej bym to wszystko rzucila, ale z drugiej strony... MMZ potrzebuje stabilnosci w zyciu codziennym, wiec zagryzamy zeby i brniemy dalej w zycie. Musi byc dobrze.
  • MMZ chodzi na karate, a do tego na zbiórki zuchowe, pilke nozna, cricket, badminton i nauke gry na gitarze. Z tego wszystkiego ja wymyslilam tylko zbiórki i karate. LOL Reszta jest w szkole i MMZ sam sie pozapisywal. Ciekawe, jak dlugo wytrwa.
  • OK, uciekam stad, bo trzeba sie przespac. Jutro zaczynam od samego rana... Dobranoc!
  • Aha, jeszcze tylko zdjecie... zostalam wywolana do tablicy przez MSH. Oto zdjecie nr 10 z mojego kompa:

 

- oto B* jeszcze u swojej bylej wlascicielki... (zdjecie zrobione przez T.) - chyba je juz kiedys tutaj wstawialam...

Tymczasem zapraszam Brytke, Mame Bele i Searover'a do wspólnej zabawy - ponoc nalezy wstawic na swojego bloga zdjecie nr 10 (o ile wlasciwie zrozumialam instrukcje)... LOL

czwartek, 20 maja 2010, mjones2233

Polecane wpisy

  • Melduję...

    ... że jeszcze żyję. 😊

  • Ojej!

    Ojej! Jak ja już dawno tu nie zaglądałam (że o pisaniu nie wspomnę!). Dzisiaj też zresztą nie miałam takiego zamaru, ale zachciało mi się zajrzeć na foto-bloga

  • Święta

    Święta właśnie minęły. Cichutko, szybciutko - inaczej, niż zwykle. Jutro (a właściwie to już dzisiaj) kolejna niedziela... Dobrze, że poniedziałek będzie wolny,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/05/20 12:51:23
A ja wpadłam zobaczyc zdjęcie :) po znajomości z Mamą_zochulki :) Zdjęcie sympatyczne :)
-
2010/05/20 14:51:40
Ależ piękność, nie wiedziałam! :)
MMZ jak czytam postawił na rozwój wszechstronny, no oby, oby! ;)) Z góry dziękujemy za paczkę dla Zochulca, zawartość pewnie jak zwykle powali (pozytywnie)! buziaki!
-
2010/05/27 10:10:04
oczywiscie ze wstawie zdjecie nr 10 ....
-
2010/06/03 18:55:43
Ja chyba nie bardzo jestem w temacie :) Jakie zdjecie nr 10??? Sorki, moze to wiosenna ociealosc umyslowa ;)
Pozdrawiam i zycze Ci wiecej czasu na bloga (sobie zreszta tez).
-
2010/06/03 19:12:34
10-te zdjecie na Twoim kompie, Searover. Tj ze wszystkich zdjecie jakie masz 10-te z kolei... Pozdrawiam. M.
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>