Moje codzienne zycia kawalki...
Blog > Komentarze do wpisu
Wariackie papiery

Po dostarczeniu MMZ do szkoly wrocilam do domu troche popracowac. Nastepnie wykapalam sie i ruszylam w droge do T. - na zebranie. Pogoda zrobila sie piekna (ale wciaz zdradliwa... o tym pozniej).

Wjechawszy w T.Rd. przypomnialam sobie (z uwagi na gigantyczny korek), ze przeciez ta ulica miala dzis byc zamknieta. Zaklelam siarczyscie i czym predzej zakrecilam kujawiaka, by gonic czas przez QH. Juz jadac przez pola zadzwonilam do informacji turystycznej z prosba, by podali wiadomosc (ze bede mega-spozniona) do kafejki, w ktorej mialam sie z Waznymi Osobami spotkac. Dotarlam po pol godzinie. Spotkanie wciaz trwalo. Nie moglam zostac dlugo - tylko godzinke - bo trzeba bylo wracac (znow z przygodami) po MMZ do szkoly. Tak wiec w wielkim pospiechu dowiedzialam sie, ze w T sa dwie grupy... oraz, ze M bedzie rozmawiac z R dzisiaj. OK. Wrocilam.

Do szkoly MMZ doszlam idealnie na czas - spotkalismy sie na progu... (ale ile mnie to kosztowalo, to juz nie bede pisac...). MMZ byl szczesliwy, bo przyniosl mi nagrode, ktora ponoc wygral na imprezie w ub. tygodniu. :) Popedzilismy do domu, by po chwili wrocic do miasta; mialo byc spotkanie. Poczatek byl powolny, ale potem nagle ludzie sie zwalili; byl ktos od strazy, byla S'y., byla S'h, byl wreszcie i Jay... Najlepszy ubaw byl ze straza. :) Otoz dwa tygodnie temu zapowiedzialam, ze ma przyjsc ktos do nas z prelekcja ze strazy pozarnej. Posmialysmy sie z Babeczkami, ze to swietnie! ;) Dzisiaj, o dziwo!, stawily sie bez mezow. Tylko jedna przyszla z mezem - ale byl rodzynkiem w tym babincu (Jay dotarl pozniej). I gdy stawila sie osoba ze strazy, to az sie zdziwilam. Przyszla bowiem kobieta. Rodzynek byl zadowolony. Babeczki chyba troche mniej, ale nie pokazaly po sobie... ;) Bylo wesolo. :))

Na koniec udalo mi sie wybrnac z trudnej sytuacji osobisto-spolecznej i wrocialam do domu zadowolona. :) Teraz moge zaczac rozkrecac dzialalnosc. Tylko nie wiem jak z tym bedzie, bo MMZ wylecial rozgrzany na dwor po spotkaniu w samej koszulce polo, a bylo juz po 18-stej i chlod zaczynal byc marcowy. Gdy zasnal (jak zwykle pozno), to zaczal brzydko kaslac (i pociagac zatkanym noskiem). Pewnie sie dorobil; tym bardziej ze nie wszystkie dzieci dzisiaj na spotkaniu byly zdrowe...

wtorek, 27 marca 2007, mjones2233

Polecane wpisy

  • Melduję...

    ... że jeszcze żyję. 😊

  • Ojej!

    Ojej! Jak ja już dawno tu nie zaglądałam (że o pisaniu nie wspomnę!). Dzisiaj też zresztą nie miałam takiego zamaru, ale zachciało mi się zajrzeć na foto-bloga

  • Święta

    Święta właśnie minęły. Cichutko, szybciutko - inaczej, niż zwykle. Jutro (a właściwie to już dzisiaj) kolejna niedziela... Dobrze, że poniedziałek będzie wolny,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Córcia, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/03/27 01:40:29
Bieg z przeszkodami przez ten dzień, ale dobrze, że wszystko się skończyło dobrze...No prawie dobrze, bo jeśli MMZ będzie chory, to nie najlepiej.
Pozdrawiam i siły Ci życzę na nadchodzące dni
i miesiące.
-
2007/03/27 21:43:34
dobrze, że wybrnęłaś z tych spraw. A MMZ zdrowia życzę :)
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>