Moje codzienne zycia kawalki...
Blog > Komentarze do wpisu
Piatek

Piatek zaczal sie wczesniej niz zwykle. Juz o osmej rano bylismy u dentysty; MMZ na przegladzie, a ja mialam dwie stare plomby wymieniane. Do tego zalatal mi cos przy duzej plombie... i stwierdzil, ze ja juz jestem done - wszystko z zebami u mnie OK. Ucieszylam sie, ale w domu okazalo sie, ze jeden z plombowanych tego dnia zebow boli (wczesniej nie bolal). Dzis wprawdzie juz nie boli, ale i tak dentyscie zglosze tamten bol... ;) MMZ ma jedna mala dziurke (ledwie widoczna) do zalatania w mleczaku. Ciekawe, jak On to zniesie... jeszcze nigdy nie mial plombowania. U dentysty zreszta bylo wesolo z butami MMZ; dzien wczesniej wymazal je niemilosiernie w blocie, wiec kazalam Mu je wyczyscic. Pierwszy raz w zyciu tak ciezko pracowal, ale sam zrobil. Zrobil zreszta bardzo ladnie i dokladnie, ale jak sie rano okazalo - tylko z wierzchu i po bokach. Spody byly pieknie uwalane glina... wiec Mu kazalam je u dentysty zdjac (bo trudno, by robic z dywanu klepisko)... ;)

Potem odstawilam MMZ do szkoly, a sama "pognalam" (przesadzone slowo, bo wyjechalam w ostatniej chwili i troszke sie spoznilam) na moje spotkanie. Wyjechalam spozniona, bo robilam cos w domu. W miedzyczasie zadzwonila dyrektorka tamtej firmy, co to miala dzwonic we srode. Zostawila wiadomosc, ze cos jej tam wypadlo, i skontaktuje sie dopiero za tydzien. (Osobiscie podejrzewam, ze szukaja kogos od nowa - by zaoszczedzic... jak nie znajda, to wroca do mnie.)

Na spotkaniu bylo fajnie, choc liczylam na poznanie wiekszej ilosci business'menek... ;) Bylo nas na spotkaniu prawie piecdziesiat, ale nie ze wszystkimi udalo mi sie rozmawiac. Za to obiad, okolica i prezent byly swietne. :) Wrocilam po MMZ spozniona (znow odbierala opiekunka), i na resztkach benzyny (znow zaczyna brakowac gotowki), ale zadowolona. :) Wieczorem poklocilam sie z MMZ dosc porzadnie (tj. On sie klocil, ja po prostu nie ustapilam), i z tego powodu na szkolna impreze sie spoznilismy. Ale bylo warto jechac - MMZ dobrze sie wybawil probujac narysowac zajaczka... :)

Okazalo sie, ze R. przyjezdza do T. i bedzie sie widzial z M. Hmm...

sobota, 24 marca 2007, mjones2233

Polecane wpisy

  • Melduję...

    ... że jeszcze żyję. 😊

  • Ojej!

    Ojej! Jak ja już dawno tu nie zaglądałam (że o pisaniu nie wspomnę!). Dzisiaj też zresztą nie miałam takiego zamaru, ale zachciało mi się zajrzeć na foto-bloga

  • Święta

    Święta właśnie minęły. Cichutko, szybciutko - inaczej, niż zwykle. Jutro (a właściwie to już dzisiaj) kolejna niedziela... Dobrze, że poniedziałek będzie wolny,

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Córcia, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/03/25 00:01:15
Oj sporo się u Ciebie dzieje. U mnie tak. W czwartek zadzwonili do mnie z firmy, w której chciałam pracować i zaprosili mnie na spotkanie w piątek. W piątek jak się szykowałam do wyjścia około 10 zadzwonili do mnie z miejsca, w którym już dwa razy byłam na rozmowie i powiedzieli, że mnie zatrudniają. A ja musiałam odłożyć potwierdzenie tego czy biorę tą pracę czy nie, przez to rozmowę co miałam mieć o 12, ale tam gdzie byłam na tej rozmowie to chyba nie chcę pracować, więc w poniedziałek muszę zadzwonić do B. i powiedzieć, że biorę tą pracę.Poza tym dziś byłam z mamą w nowym mieszkaniu, sprzątałysmy. W czwartek się przeprowadzamy, więc teraz trzeba się pakować i tak będę w ciągłym biegu.
"> Protected by Copyscape Unique Content Check>>>